poniedziałek, 10 lipca 2017

Małe krawieckie przyjemności

Odkąd zaczęłam szyć chciałam uszyć pewną część garderoby. Zawsze chciałam mieć ładną koszulę nocną i pasujący szlafrok. Skoro mam jakieś umiejętności, a gotowe ubrania przestały spełniać moje oczekiwania, to uszycie ich nie było problemem. Jednak zawsze schodziło to na drugi plan. Tak minęło prawie 6 lat, aż w końcu przy okazji czyszczenia szafki z materiałami nadszedł czas. Na pierwszy ogień poszła koszula.


Przeglądając szafkę z materiałami natknęłam się na resztki bawełny satynowej, której użyłam przy szyciu reprintu Grace z Burdy Vintage 2014. Tkaniny idealnie wystarczyło na koszulę, szlafrok i kieszenie mojej ostatniej kraciastej spódnicy. Przeglądając Burdy nie znalazłam niczego satysfakcjonującego mnie w 100%. Ostatecznie postawiłam na wykrój 117 z numeru 12/2016. Zrezygnowałam z dolnej falbany, zamiast tego przedłużyłam dół koszuli o kilka centymetrów. Do uszycia wstawki użyłam elastycznej koronki z ozdobnym brzegiem. Nie skrzyżowałam też ramiączek tak jak sugerował oryginał. Stanik zmarszczyłam nieco mniej, niż podawał wykrój, a gumkę wszytą w brzegi dekoltu skroiłam nieco krótszą dla lepszego dopasowania. Koszula z Burdy była uszyta z dzianiny i nie posiadała zapięcia, które ja musiałam zrobić, ponieważ bawełna nie jest elastyczna. Wszyłam więc w tyle taśmę gorseciarską z haftkami (niedostępną w żadnym z odwiedzonych przeze mnie warszawskich sklepów, nie wiem co zrobiłabym bez SewMe).





Całe szycie było bardzo przyjemne i na pewno uszyję nie jedną koszulę nocną, tym razem używając innego wykroju. A już za tydzień - szlafrok :D

4 komentarze:

  1. Super wyszła! Jak będę szyła sobie nocne ciuszki to wiem kogo pytać o porady :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D Z przyjemnością pomogę ;)

      Usuń

Skomentuj, zmotywuj, zainspiruj.