poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Odzieżowy owad

Często dostaję pytania z prośbą o uszycie czegoś dla tej osoby. Za każdym razem odpowiedź na takie pytanie jest negatywna. Mogłoby się wydawać, że jest to samolubne, ale powód jest prosty. Szycie dla kogoś nie sprawia mi takiej przyjemności. Niewiele rzeczy uszytych przeze mnie trafiło do innego właściciela. Tym razem było inaczej. Po raz pierwszy postanowiłam obdarować ważną dla mnie osobę własnoręcznie zrobionym prezentem. 


Jednym z czynników kierujących mną przy wyborze prezentu był fakt, że obdarowany jest fanem serialu Doctor Who, szczególnie jedenastego doktora granego przez Matta Smitha. Od razu można zauważyć, że ten doktor ma słabość do muszek. Obdarowanemu również się podobały, więc to je postanowiłam uszyć. Powstały trzy sztuki. Gładka z bawełny satynowej użytej przy szyciu mojej wersji Grace przebywa u właściciela. Pozostałe dwie widoczne na zdjęciach spoczywają na razie u mnie, ale niedługo także tam trafią. Do muszki w groszki użyłam tej samej bawełny satynowej oraz bawełny użytej przy szyciu retro sukienki. Kraciasta muszka także jest bawełniana. Samo szycie jest bardzo proste, a znalezienie odpowiedniego wykroju nie trwa długo. Używając kilku wyliczeń można też zrobić własny wykrój.





Jeżeli będę miała okazję szyć ponownie muszki, to zdecydowanie użyję własnego wykroju. Być może przy następnych zmodyfikuję ich kształt, by nie były tak tradycyjne. Być może pokuszę się o zrobienie kilku dla siebie, pozbywając się w ten sposób resztek tkanin.

5 komentarzy:

  1. Cześć,
    Śliczne muszki. Może doczekamy się zdjęć na modelu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Niestety na ten moment szanse na zdjęcia na modelu są zerowe. Może w przyszłości.

      Usuń
    2. Cześć,
      To nic, co się odwlecze to nie uciecze.
      Cierpliwie czekam.
      Pozdrawiam,
      Kasia

      Usuń
  2. Muszki wyszły Ci rewelacyjnie! Są tak idealne ������❤️ Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Skomentuj, zmotywuj, zainspiruj.