sobota, 29 kwietnia 2017

Kropka w kropkę

Często patrząc z perspektywy czasu zaczynam zauważać różne błędy w uszytych przeze mnie ubraniach. Oczywisty brak zamka, nierówne stębnówki, częściowo zaszyte kieszenie czy złe dopasowanie - każdemu zdarzają się pomyłki. Dzisiejszą sukienkę szyłam na zajęciach. Początkowo pomysł na groszkową bawełnę był inny, ale dostosowałam go do szkolnych wymogów. I o ile technicznie nie wyglądała źle, to połączenie wykroju i tkaniny nie było dobrym pomysłem. wreszcie nadszedł czas na poprawki.


Groszkową bawełnę kupiłam z myślą o mojej "sukience marzeń" - typowej sukience rockabilly wiązanej na szyi. Później przypomniałam sobie o zajęciach i uznałam, że uszycie jej pod okiem doświadczonej nauczycielki zwiększy szanse powodzenia. Musiałam jednak dostosować się do dwóch z czterech wymagań - zaszewek piersiowych, odszywanego dekoltu, rękawów i krytego zamka. Wybrałam więc model 128 z Burdy 10/2012, spełniając 3 z 4 wymogów. Samo szycie było bardzo przyjemne i nauczyłam się wielu rzeczy. Moja nauczycielka pokazała mi jak łatwo odszywać dekolt i niwelować ewentualne rozciągnięcie go. Wszywając odszycie po raz pierwszy szyłam w szwie. Nauczyłam się też pracować na podszywarce. Byłam dumna z mojej nowej sukienki dopóki nie założyłam jej po końcowym prasowaniu. Na miejscu biustu i brzucha miałam mały schowek na telefon spowodowany zakładkami zastępującymi zaszewki oraz dość sztywną tkaniną. Straciłam zapał do pracy, a sukienka przeleżała blisko rok czekając na zainteresowanie. Przy marcowej akcji kończenia rozpoczętych projektów przeprosiłam się z nią. Początkowo kombinowałam z zakładkami, układałam na manekinie, na sobie, zszywałam i prułam, bo efekt z każdym przeszyciem był coraz gorszy. Schowek nie znikał, a linia talii podnosiła się coraz wyżej. W końcu postanowiłam zrezygnować z zakładek i zastąpić je zaszewkami. I choć sukienka straciła jeden z ważniejszych konstrukcyjnych elementów, to w moich oczach wygląda o wiele lepiej. Bawełna ładnie się układa, a dzięki sztywności spódnica odstaje od ciała i pięknie się kręci.






Nie skreślam całkowicie zakładek z oryginalnego wykroju. To one były elementem, dzięki któremu zainteresowałam się tą sukienką. I choć forma będzie wymagała pewnych poprawek, to z pewnością jeszcze po nią sięgnę.

2 komentarze:

  1. Bardzo mi się podoba, jak się dół układa - ciekawie rozmieszczone zakładki! No i kropeczki, jak bym mogła tego nie lubić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) zakładki były jednym z głównych powodów wybrania tego wykroju

      Usuń

Skomentuj, zmotywuj, zainspiruj.