piątek, 17 marca 2017

Kanarkowe pudełko

Moją "zmorą" na zajęciach z kreowania ubioru w trzeciej klasie był żakiet. Szyłam go ponad 4 miesiące. Cały semestr. Nie dlatego, że był trudny. Chciałam dopracować każdy detal. Odczucia po skończeniu? Mieszane.



Żakiet skroiłam ze szkolnego szablonu. Prosty krój z cięciem pionowym chciałam uwidocznić żywym kolorem tkaniny. Szyłam go z myślą o rozkloszowanych spódnicach, dlatego jest do talii. Przy okazji prac nad żakietem po raz pierwszy uszyłam kołnierz i pomimo moich obaw nie było to trudne. I choć bardzo się przy nim starałam i pod technicznym względem jest on najlepiej uszytą przeze mnie rzeczą, to nie czuję się w nim tak komfortowo, jak w innych żakietach. Mam wrażenie, że jest za duży, szczególnie w ramionach. Mimo przekonań nauczycielki nie jestem też przekonana co do długości rękawów, dlatego są podwinięte. Zastanawiam się też nad dodaniem guzików.





Żakiet na ten moment przeleży pewnie trochę czasu w szafie. Muszę się zastanowić co z nim zrobić. Co Wy sądzicie? Powinnam w nim coś dodać, zmienić? Podzielcie się swoją opinią w komentarzu :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Skomentuj, zmotywuj, zainspiruj.