niedziela, 13 listopada 2016

Pod presją

Szycie na ostatnią chwilę nie jest dobrym pomysłem, przynajmniej w moim przypadku. Lubię dopracowywać każdy detal, szczegół, wszystko dokładnie zaplanować. Są jednak momenty, gdy trzeba walczyć z czasem. Przykładowo, gdy przesyłka się opóźnia i dostajesz tkaninę dwa dni przed weselem. Tak było w przypadku tej sukienki.


Czy osiągnęłam to, co planowałam? Nie do końca. Wykrój z Burdy 3/2015 uważam za udany i na pewno kiedyś do niego wrócę, będę wiedziała czego się wystrzegać, a o czym pamiętać. Sukienkę uszyłam z bawegi, co nie do końca się sprawdziło. Dół momentami układał się w taki sposób, że sukienka wyglądała na pomiętą (widać to również na zdjęciach). Kolejną złą decyzją było nieusztywnienie góry - wkład z pewnością poprawiłby wygląd całości. Mimo tych minusów sukienka okazałą się bardzo wygodna, a za sprawą koloru i plisy wyróżniała się na tle innych.






Zdjęcia: Bartek Efenberg

Sukienka aktualnie jest w stanie reanimacji. Daję tej tkaninie jeszcze jedną szansę. Być może sama spódnica będzie wyglądać lepiej.

2 komentarze:

  1. Ależ ona jest piękna i niczego jej nie brakuje. Super, super, super ...

    OdpowiedzUsuń

Skomentuj, zmotywuj, zainspiruj.