środa, 2 stycznia 2013

Recykling obsypany koralikami

Witam Was w 2013 roku. Czas mija nieubłaganie i niestety nie da się go zatrzymać.
Dzisiaj chcę Wam przedstawić historię pewnej podkoszulki. Chciałam przerobić moją pierwszą spódnicę. Myślałam o doszyciu do niej podkoszulki inspirując się moją ciocią (którą w tym miejscu baaaaardzo serdecznie pozdrawiam). Więc zgodnie z planem wzięłam takową, odcięłam kawałek na dole (bo była do połowy uda) i miałam się wziąć za szycie. Jednak, hm... powiedzmy, że pewne życiowe sprawy sprawiły, że musiałam odłożyć tą sprawę na bok. Gdy do niej wróciłam, uznałam, że jednak nie chcę takiej sukienki, a ze spódnicy zrobię bluzkę. I zostałam z topem wyciętym do pępka nie mając pojecia co z nim zrobić.
Olśnienie przyszło w Boże Narodzenie. Uzałam, że mogłabym poprzyszywać koraliki na ramiączkach bluzki i wokół dekoltu. Każdą perełkę przyszywałam ręcznie, każdą oddzielnie. I mimo, że podkoszulkę mogę nosić tylko do spodni z wysokim stanem i niektórych spódnic, mam nadzieję nosić ją jak najczęściej.



I znowu z małym poślizgiem, ale intencje się liczą. Życzę Wam wszystkiego najwspanialszego w nowym 2013 roku.