poniedziałek, 21 maja 2012

Living life

Szorty uszyte już jakiś czas temu z Burdy 3/2012. Ogółem lubię je bardzo. Uszyte z wiskozy - podobno - szyło się łatwo, szybko i przyjemnie. Najbardziej jestem zadowolona z tego, że nie licząc krojenia, którego się strasznie boję, uszyłam je sama, z drobną pomocą przy fastrygowaniu. I są ładne wykończenia, i w ogóle jedno wielkie awwwww... :D Jedna rzecz mnie nie cieszy - rozcięcia po bokach. Jak chodzę jest wszystko ok, gorzej jak siadam. Się trochę, hmm... rozsuwają, że tak powiem. Ale aż tak bardzo denerwujące to nie jest, przeżyję :D



A na koniec piosenka, od której się ostatnio uzależniłam :D

4 komentarze:

  1. Fajne! Uroczo w nich wyglądasz! A rozcięciami się nie przejmuj - w Twoim wieku możesz takie nosić :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka młodziutka, a jak ładnie szyje :)
    Dlaczego boisz się krojenia? Znikąd się to nie bierze :> Wyrządziłaś sobie kiedyś krzywdę nożyczkami, czy zmarnowałaś ekstra kupon materiału?;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zmarnowałam, ale boję się zmarnować, stąd obawy :)

      Usuń
  3. Świetne szory! I jak ładnie wykończone, BRAWO! I kolor też mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń

Skomentuj, zmotywuj, zainspiruj.